Jest mi ogromnie miło, że jakoś trafiłeś na Leona. Jestem studentką kognitywistyki, pasjonatką książek i cappuccino. Może masz ochotę pozwiedzać Leona? Śmiało! Zapraszam! Z racji tego, że lubię zwiedzać blogosferę, proszę Cię o zostawienie linku do Twego zakątka internetu, o ile takowy posiadasz, w komentarzu :)

Xięgi Nefasa. Trygław — władca losu, czyli powróćmy do korzeni




Kiedy w podstawówce dowiedziałam się, że Mieszko I przyjął chrzest i państwo Polan stało się od tamtej pory katolickim krajem, myślałam, że wydarzyło się to szybko, a ludzie garnęli się, by zmienić swą wiarę i ot tak sobie nagle wszyscy stali się gorliwymi czcicielami jedynego Boga. Jakie było moje zdziwienie, gdy mamiona ciekawością, zaczęłam szukać informacji o wierzę przodków, zdałam sobie w końcu sprawę, że jeszcze w XVI wieku wyznawcy słowiańskich bogów wciąż egzystowali. Chrystianizacja nie odbywała się szybko i dobrowolnie, wręcz przeciwnie, pogańskie świątynie palono, ścinano wielkie, opiekuńcze drzewa, a Pogan wyniszczano i gnębiono, póki nie poddali się narzuconej wierze. Zawsze byłam ogromnie ciekawa wierzeń przodków, Marzanna, Trygław czy też Baba Jaga, przyciągali i pobudzali wyobraźnie. Wydawali się dzikimi i groźnymi bóstwami, ale jednocześnie zdawali się mniej przerażający od swych skandynawskich kuzynów z Odynem na czele. Długo szukałam książki, która w barwny, a jednocześnie ciekawy sposób, przedstawi ich bliżej, wplecie wątki z nimi związane do powieści. Sceptycznie podchodziłam do książki Małgorzaty Saramowicz Xiegi Nefasa. Trygław — władca losu, jednak muszę powiedzieć, że nie rozczarowałam się lekturą. To dobra powieść, która jednak specjalnie nie porywa, dobrze się ją czyta, ale nie należy do wybitnych dzieł ani polskiej, ani zagranicznej fantastyki. 

Czas w którym dzieją się Xięgi Nefasa przypada na rządy Bolesława Krzywoustego, który o koronę musi walczyć z bratem Zbigniewem, wie, że ten drugi ma wśród jego poddanych popleczników, zdaje sobie również sprawę z tego, że zdobycie panowania nad całym krajem nie będzie łatwe. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o analogie do rzeczywistych wydarzeń. Historyczne wątki zostały przez autorkę potraktowane po macoszemu, więc tą książką nie poszerzymy wiedzy o okresie rządów Krzywoustego, lecz nic to, nie liczyłam na naukę czegoś nowego, sięgając po Xięgi Nefasa.  Do wiernych kompanów Bolesława należy Nefas — to jego oczami obserwujemy wydarzenia dziejące się w powieści. Jest szpiegiem księcia, jego prawą ręką i druhem, którego lata temu uratował od śmierci. Sam Nefas to dość interesująca postać, wzorowana jest na tajemniczym kronikarzu dziejów syna Władysława Hermana — Gallu Anonimie, jednak nie pozwalająca szczególnie blisko poznać pozostałych bohaterów. Zabrakło mi postaci, które równie jak on zaciekawiłyby mnie. Wydawało mi się, że każdy bohater kieruje się tylko jedną, jedyną cechą charakteru, Nefas był przebiegły, Bolesław odważny, Sława wredna, Maria szlachetna, Baldwin krnąbrny, Ragdna… Ach, z tą dziewczyną mam wielki problem, niby jej historia mnie zainteresowała, a wątki z nią najbardziej urzekły, to na przestrzeni całej powieści było jej po prostu za mało, bym jakoś specjalnie miała przejąć się jej losem. To właśnie stanowiło problem Xięgi Nefasa, nie umiałam zżyć się z bohaterami. W pewnym momencie akcja zaczęła gnać na łeb na szyję, a nasz narrator popadał w coraz to większe tarapaty, do pewnego momentu podobało mi się to, ale pod koniec książki bieg za wypadkami odrobinę mnie zagubił… Brakowało mi tchu. Lubię jak dużo się dzieje, ale tutaj wydarzeń było aż nadto, nie było chwili skupienia na bohaterach. Zdaje sobie, że narracja pierwszoosobowa rządzi się swoimi prawami, ale Nefas jako szpieg mógłby uchylić więcej niż rąbek tajemnicy o poszczególnych postaciach występujących na łamach powieści.

Małgorzata Saramowicz została okrzyknięta polskim Poe, nie wiem ile prawdy jest w tym, że jej powieści grozy dorównują amerykańskiemu mistrzowi, jedno jest jednak pewne — autorka dzięki swojej najnowszej książce raczej nie zostanie uznana za drugiego Martina. Fantastyka w jej wydaniu była całkiem zjadliwa, ale nic poza tym, nie wywołała we mnie żadnych zachwytów, a niektóre rozwiązania fabularne były aż nazbyt do przewidzenia. Odrobinę żałuję, że słowiańskie wątki pojawiały się i szybko znikały, wolałabym przeczytać o nich trochę więcej, cóż, przecież to przez nie czytałam Xięgi... Mimo wad Xięgi Nefasa były naprawdę dobrą rozrywką, więc jeśli szukacie odrobinę słowiańskich wierzeń, dworskich intryg i przebiegłego głównego bohatera, to to powieść dla Was. Ja zabawę miałam całkiem przednią.


Autor: Małgorzata Saramonowicz
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Znak

Źródła: tu
Niech Book będzie z Wami, 
Matylda