Jest mi ogromnie miło, że jakoś trafiłeś na Leona. Jestem studentką kognitywistyki, pasjonatką książek i cappuccino. Może masz ochotę pozwiedzać Leona? Śmiało! Zapraszam! Z racji tego, że lubię zwiedzać blogosferę, proszę Cię o zostawienie linku do Twego zakątka internetu, o ile takowy posiadasz, w komentarzu :)

Rany, to już jesień? Jak ten czas szybko leci! A dopiero wygrzewałam się w letnim słońcu, szkoda, że lato i wakacje dobiegły końca, nie wiem, jak Wy ale ja lubię jesienne wieczory, kiedy za oknem pada deszcz. Wówczas jest najlepsza pora na czytanie książek! Mam nadzieję, że uda mi się spełnić postawione przed sobą wymagania, latem całkiem wporządku mi poszło, więc czemu teraz miałoby być inaczej? 


1. Kroniki Amberu. Tom 1 Roger Zelazny

Istnieją dwa światy – Amber i Dworce Chaosu. Pomiędzy nimi istnieje nieskończona liczba cieni – rzeczywistości równoległych, które są tylko bladym odbiciem prawdziwych światów.

Corwin jest księciem i prawowitym następcą tronu Amberu. W wyniku wypadku stracił pamięć i nieświadom tego, kim jest, spędził na Ziemi wiele stuleci. Jednak gdy ktoś z jego krewniaków chce go zabić, Corwin musi sobie przypomnieć swoją przeszłość. Dowiaduje się, że jego rodzina posiada niezwykłe zdolności, pozwalające na kontrolowanie rzeczywistości i podróżowanie pomiędzy wymiarami. Corwin postanawia wyjaśnić tajemnicę zniknięcia swego ojca, króla Oberona i staje do brutalnej walki o należny mu tron.

„Zelazny to niezrównany gawędziarz. Stworzył światy tak kolorowe, egzotyczne i niezapomniane, jakich nikt w naszym gatunku literackim jeszcze nie widział”.
George R.R. Martin

Kroniki zawierają kolejno: "Dziewięciu książąt Amberu"; "Karabiny Avalonu"; "Znak jednorożca"; "Ręka Oberona" i "Dworce chaosu"

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Cóż... Bo to klasyka, której jeszcze nie poznałam, tak jakbym chciała. Coś tam Żelaznego czytałam, ale niewiele. Mam za sobą jedynie Dziewięciu książąt Amberu, więc troszkę śmiech na sali. Wstyd, Matyldo! Wstyd! 

2.  Dym i lustra. Opowiadania i złudzenia Neil Gaiman
Zebrane w tej książce historie pochodzą z niezliczonych krain Po drugiej stronie lustra. Są wytworem bujnej wyobraźni Neila Gaimana - jednego z największych współczesnych mistrzów literatury fantastycznej. Opowiada o wydarzeniach zabawnych, wzruszających, budzących grozę lub po prostu cudownych. Łączy je nie tylko osoba autora, ale przede wszystkim niezwykła sugestywność i oryginalność kreowanych wizji.

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Zwyczajnie: Lubię Gaimana, a tego zbioru jeszcze nie czytałam, a jestem go bardzo ciekawa, a ta okładka robi wrażenie... 




3.  Królowie przeklęci. Tom 1 Maurice Druon
W pierwszym tomie nowego – trzyczęściowego – wydania cyklu „Królowie przeklęci” znajdziesz powieści „Król z żelaza”, „Zamordowana królowa” i „Trucizna królewska”.

To pierwotna gra o tron.

„W Królach przeklętych jest wszystko. Królowie z żelaza, zamordowane królowe, bitwy i zdrady, kłamstwa i żądze, oszustwo, rodowe rywalizacje, klątwa templariuszy, podmieniane niemowlęta, wilczyce, grzech i miecze, wielka dynastia skazana na upadek… A to wszystko (no, prawie wszystko) zaczerpnięte żywcem z kart historii. I wierzcie mi: rody Starków i Lannisterów nie mogą się nawet równać z Kapetyngami i Plantagenetami.

Bez względu na to, czy jesteś historycznym geekiem, czy miłośnikiem fantastyki, od książek Druona nie będziesz się mógł oderwać. 

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Wiele dobrego przeczytałam o tej powieści, czasy, w której się toczy, temat, jaki podejmuje, dosłownie wszystko mnie fascynuje. Nadszedł czas, by się z nią zmierzyć. 

4.  Urodzeni, by przegrać Iga Wiśniewska
Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...

Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.

Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…

Niezwykła opowieść o młodych ludziach, którzy zdążyli już poznań gorzki i słodki smak życia oraz o ich walce o szczęście.
Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Wszyscy polecali mi tę książke, a ja wreszcie stwierdziłam, że czemu nie dać szansy polskiej autorce? I romansowi? Zobaczymy, co z tej przygody wyjdzie!

5.  Droga królów Brandon Sanderson
Chirurg, zmuszony do porzucenia swej sztuki i zostania żołnierzem w najbardziej brutalnej wojnie od niepamiętnych czasów. Skrytobójca, morderca, który płacze, kiedy zabija. Oszust, młoda kobieta, skrywająca za płaszczem z kłamstw swoją prawdziwą naturę. Arcyksiążę, wojownik, owładnięty żądzą krwi. Świat może się zmienić. Ta czwórka jest kluczem do przyszłości. Jeden z nich może przynieść zbawienie. Drugi doprowadzi do zagłady.
Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Znacie moje zamiłowanie do Sandersona, więc muszę nadrobić tę historię, bo jest podobno najlepszą jaką stworzył...



6.  Dożywocie Marta Kisiel 
Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści!

Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej ferajnie – szaleństwo czai się za progiem!

Pełna humoru opowieść o mocno nietypowej grupie bohaterów. Przekonajcie się, czy warto było odziedziczyć Lichotkę!

Marta Kisiel została nominowana do Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. A. Zajdla za powieść Nomen Omen.

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Poleciła mi tę książkę znajoma i kilku z Was, więc mam nadzieję, że i mi ona skradnie serc! Nie mogę się doczekać, by poznać bliżej tę historię! 

7.  Anatomia kłamstwa Philip Houston, Don Tennant, Susan Carnicero, Michael Floyd
Kłamstwo można wykryć. Zawsze. Nie wierzysz? Wyobraź sobie, jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś zawsze ze stuprocentową pewnością mógł stwierdzić, że właśnie ktoś Cię okłamuje. Nieważne czy to Twój potencjalny pracownik, dziecko wracające ze szkoły, ubezpieczyciel proponujący niezawodną polisę, czy sprzedawca w sklepie - zdolność do wykrycia kłamstwa przydaje się zawsze i wszędzie.

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Bo przedmowę do niej napisał profesor Zbigniew Nęcka... I ma ciekawy temat. Ale ta przedmowa... <3 





8.  Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Anna Lange
Clovis LaFay ma kłopoty rodzinne. Nieżyjący już ojciec miał reputację czarnego maga, znacznie starszy przyrodni brat jest wrogo nastawiony, a dzieci tego ostatniego… No cóż, na pewne zaburzenia nie ma jeszcze nazw – jest rok 1873 – co nie znaczy, że nie istnieją te zjawiska.

John Dobson, dawny przyjaciel Clovisa i nadinspektor świeżo utworzonej jednostki wydziału detektywistycznego londyńskiej policji metropolitalnej również ma liczne problemy. Z pieniędzmi nie jest najlepiej, z prowincji przyjechała młodsza siostra, podwładni krzywo patrzą na zwierzchnictwo młodego eksporucznika artylerii, a najgorsze, że w Londynie drastycznie brakuje egzorcystów!

Alicja Dobson waha się: zamążpójście czy pielęgniarstwo? Sęk w tym, że konkurenci się nie tłoczą, a zajęcia z magii leczenia na kursie pielęgniarskim okazały się nie całkiem tym, na co miała nadzieję. Clovis LaFay chętnie służy pomocą w tym drugim problemie, a kto wie, może i w pierwszym? Chociaż czegoś się jakby boi…

Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Okładkę do tej powieści stworzył Dominik Broniek! Fabuła wydaje się całkiem ciekawa, więc... nic tylko czytać? 

9.  Kruchy dom duszy Jürgen Thorwald
Kruchy dom duszy to książka przedstawiająca powstanie i rozwój chirurgii mózgu. Trzeba było prawdziwej rewolucji, zarówno technologicznej, jak i w sposobie myślenia samych lekarzy, aby neurochirurgia mogła stać się pełnoprawną gałęzią medycyny.

W oparciu o dziesiątki eksperymentów na zwierzętach, a także na nieuleczalnie chorych pacjentach współtwórcy tej rewolucji przecierali nie zbadane dotąd szlaki, ryzykując przeprowadzenie operacji, na jakie wcześniej nikt się nie odważył. Thorwald wyjątkowo barwnie opisuje postaci Victora Horsleya, Harveya Cushingsa i Wildera Penfielda – byli to prawdziwi pionierzy neurochirurgii, niepospolici lekarze, którzy osiągnęli sukces, ale nieobce im też były porażki, nie mówiąc o zwykłych obawach czy niepewności.

Dzieło Thorwalda to nie tylko dzieje chirurgii mózgu, które czyta się niemal jak powieść kryminalną, to przede wszystkim historia walki człowieka o poznanie samego siebie.
Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Panie, tu o mózgach będzie! 

10.  Pół króla Joe Abercrombie
Książę Yarvi poprzysiągł zemstę zabójcom ojca. Chce odzyskać Czarny Tron. Najpierw jednak jako sprzedany w niewolę galernik musi stawić czoło okrucieństwu i srogiemu morzu. I to mając tylko jedną sprawną rękę.

W oczach świata jest słaby. Nie utrzyma tarczy ani nie chwyci za topór, dlatego musi z umysłu uczynić zabójczą broń.

W osobliwej kompanii wyrzutków znajduje wsparcie, na jakie nie mógłby liczyć wśród szlachetnie urodzonych.

Yarvi ma u boku lojalnych przyjaciół, lecz zawiła ścieżka, którą kroczy, może się zakończyć tym, czym się rozpoczęła – niespodziewanym zwrotem, zasadzką i śmiercią króla.





Dlaczego chcę przeczytać tę powieść? 
Nie wiem czy jestem targetem tej powieści, ale... Może spodoba mi się ta powieść? Sama nie wiem, ale jak to mówią, kto czyta nie błądzi. 

A Wy macie jakieś jesienne plany? Pochwalcie się!


Z dziesięciu książek, które miałam przeczytać podczas wakacji, przeczytałam siedem, więc to całkiem w porządku wynik, zważywszy na to, że Krew i stal porzuciłam w trakcie, gdyż zupełnie nie przypadła mi do gustu. 

Małe wyjaśnienia: Jestem bardzo mało aktywna tutaj i na Waszych blogach, cóż, 1 października wyjeżdżam do akademickiego miasta, trochę czasu chcę jeszcze spędzić z rodziną i przygotowuję na Leona masę postów, by przypadkiem nie zniknąć jak w tamtym roku... Jest ich już 30, więc z całą pewnością troszkę ze mną jeszcze będziecie musieli wytrzymać! :) 


Niech Book będzie z Wami, 
Matylda




Londyn — deszczowy i skrywający wiele krwistych tajemnic. To na jego ulicach grasował Kuba Rozpruwacz. To tutaj Sherlock Holmes prowadzi swe śledztwa. Po ponurych ulicach stolicy Anglii przechadza się Marnie Rome — kobieta dręczona przez demony przeszłości. Inspektor musi poradzić sobie z niezwykłą traumą, jej rodzice zostali zamordowani przez młodszego, przybranego brata. Była jednak na tyle silna psychicznie, że potrafiła wrócić do policji, a teraz wraz ze swoim partnerem Noah Jakem będzie musiała rozwiązać sprawę z pozoru banalną… W ośrodku dla ofiar przemocy domowej dochodzi do dramatycznego zdarzenia, mąż jednej z jego mieszkanek zostaje znalezione z nożem wbitym w płuco. Co robił w ośrodku? Co kryje tajemnicze małżeństwo Leo i Hope Procter? Dlaczego Hope zdecydowała się na tak drastyczny krok? Sprawy komplikują się coraz bardziej, gdy kobieta znika… a wraz z nią jeszcze dwie inne pensjonariuszki. 

Znowu dałam się niepotrzebne skusić, tym razem tekstowi na okładce głoszącemu „Najlepszy kryminał 2015 roku w Wielkiej Brytanii”. Coś jednak poszło nie tak, a ja nie dowierzałam, dlaczego ta powieść była tak rozchwytywana na Wyspach. W obcej skórze nie jest złym kryminałem, czytało się go całkiem miło i przyjemnie, ale jest zwyczajnie przewidywalną książką. Pomysł na zagadkę był świetny, gdyby autorka nie dała nam tak wielu wskazówek. Byłam o krok przed komisarz Marnie Rome, wiedziałam, gdzie zaniesie ją akcja, w którym kierunku pójdzie, wiedziałam, że będzie krążyć, a ja… Siedziałam i czytałam, czekając na rozwój wydarzeń, który podpowiedziała chwilę wcześniej Sarah Hilary. Miałam wrażenie, że autorka chciała za bardzo ułatwić nam zadanie, zbyt szybko podała istotne wątki na tacy, sprawiając, że jej powieść niczym nie zaskakiwała. Działo się całkiem sporo, ale rozwiązania wykorzystane przez Hilary były dość sztampowe, jednak nie mogę zbyt wiele Wam o tym napomknąć, zdradziłabym co ważniejsze wątki... Zagadka nie była imponująca, ale za to część obyczajowa świetnie została przez autorkę obmyślona, nie był to łatwy do ukazania temat, jednak ona zrobiła to wręcz mistrzowsku. Przemoc w rodzinie jest zawsze trudną sytuacją, która czasem pozostaje zupełnym tabu, tutaj mamy idealny tego typu zachowań przykład. Historie kobiet przedstawione w tej książce wstrząsnęły mną, bo cóż... myślę, że mogłyby zdarzyć się naprawdę, a ludzka znieczulica nie zna granic. To właśnie warstwa obyczajowa sprawiła, że książkę spoglądam łaskawym okiem, bo kryminał niestety autorce ciut nie wyszedł. 

Lektura W obcej skórze zajęła mi ledwie dwa krótkie wieczory, nie było bardzo źle, bo miejscami sceny przedstawiane przez Sarah Hilary były niepokojące. To, co stworzyła to stadium ludzkiego upadku, właściwie każdą postać w książce dotknęła jakaś tragedia, jakaś strata, jakaś społeczna degradacja. Czułam się odrobinę przytłoczona przez tę całą lawinę negatywnych emocji, która z każdą kolejną stroną gnała coraz szybciej, miażdżąc po drodze niemal wszelkie moje pozytywne myśli. Nie znajdziecie w tej książce zbyt wielu promyczków nadziei, rzadko się do niej uśmiechniecie, to nie tego typu literatura. Więc jeśli lubicie czasem popaść w melancholie, a drastyczne i krwiste sceny Wam nie przeszkadzają, to myślę, że możecie sięgnąć po W obcej skórze. Pamiętajcie brutalność w dużej mierze gra w tej historii pierwsze skrzypce.

W obcej skórze Sarah Hilary
Cykl: Inspektor Mar­nie Rome (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
tytuł oryginału: Someone Else's Skin
data wydania: 27 kwietnia 2016
ISBN: 9788379763658
liczba stron: 544

Niech Book będzie z Wami, 
Matylda


Istnieją tacy pisarze, których styl, których pomysły i, których wreszcie książki są dla mnie zupełną zagadką. Na poniższej liście są to autorzy popularni i mniej znani, tacy, których poznawałam, przeglądając Wasze blogi. Zamierzam ich sobie w najbliższym możliwym czasie przybliżyć. Cóż, nie chodzę już do szkoły i chociaż na studiach mam listę lektur obowiązkowych, to poznanie poniższych autorów traktuję, jak swoisty punkt honoru. Z pewnością nie poznam ich wszystkich w najbliższym czasie, nawet tego nie planuję, bo często ich książki są wielkimi cegiełkami, których czytanie w roku akademickim mi wcale nie wychodzi. Z racji tego, że nie zmierzam w najbliższym czasie żegnać się z działalnością blogową, stwierdziłam, że Leon będzie idealnym miejscem, by stworzyć swoją małą listę grzechu. 

Zagraniczni autorzy, na których poluję:

Gabaldon Diana o tej autorce słyszałam sporo naprawdę dobrego, serial na podstawię jej powieści planuję obejrzeć po zapoznaniu się z serią Obca, która wciąż mnie odstrasza iloscią tomów i ich wielkością. To nie tak, że boję się cegiełek - bardzo je lubię, obawiam się raczej ciągnącej się jak flaki z olejem akcji i rozwlekanie kolejnych wydarzeń tysiące razy. Jednak zaważając na wszystkie pozytywne recenzje, dam Gabaldona Diana szansę. 
Dodaj napis
Peter Watts zaczęłam czytać jego Ślepowidzenie, ale z jakiś dziwnych powodów przerwałam i nie skończyłam, a szkoda, bo historia zapowiadała się całkiem ciekawie, teraz planuję wrócić do jego książek, ponieważ zamierzam troszkę pobuszować wśród SF. 

Dodaj napis
Donna Tartt znam tę autorkę z jej powieści Tajemnicza historia, jednak pozostałe są dla mnie zupełną niewiadomą, więc zamierzam to naprawić, jak tylko dostanę je w swoje ręce. Chcę je wszystkie - są piękne.  
Dodaj napis
Maurice Druon Królowie Przeklęci, wciąż tkwią w mojej głowie, mówiąc "PRZECZYTAJ NAS!", nie mogę się im dłużej opierać, więc kiedy tylko moje fundusze na to pozwolą, zdobędę ich. 
Dodaj napis
Norman Davies dobra, Davies nie jest dla mnie zupełnie nieznany, ale chciałabym poznać wszystkie stworzone przez niego książki, co pewnie zajmie mi parę lat, jedna... Cóż, do odważ... ambitnych świat należy :) 

Dodaj napis
Robin Hobb autorka serii o Skrytobójcy, który budzi we mnie ciekawość, więc... Cóż, muszę poznać tę historię. 
ddd
Colleen Hoover nie jest ona moim priorytetem, ale tylu blogerów ją poleca, że muszę w końcu zapoznać się, z którąś pośród jej książek, jeśli przypadnie mi do gustu, cóż, skuszę się na kolejne. Ale szczerze mówiąc, jest to dla mnie... największe wyzwanie, bo rzadko czytuje takie książki. 
Dodaj napis
Polscy pisarze, których planuję poznać 

Robert Foryś o tym pisarzu słyszałam wiele dobrego, więc nie pozostaje mi nic innego, tylko przyjrzeć się jego książkom bliżej. Uwielbiam powieści historyczne, więc Gambit Hetmański pójdzie pewnie na pierwszym ogień. 
ddd
Anna Kańtoch jest jedną z tych autorek, które chcę poznać już od całkiem dłuższego czasu, ale jakoś ciągle o tym zapominałam. Mam zamiar jednak nie zaczynać z książkami fantastycznymi w jej wykonaniu, ale od Łaski, czyli kryminału. 
dd

Elżbieta Cherezińska jest w moich planach od dobrych kilku lat, od kiedy dowiedziałam się o Koronie śniegu i ognia, więc... No, sami rozumiecie. Jednak naczytałam się troszkę, że to... martyrologia, a ja za nią średnią przepadam, ale sama będę musiała się przekonać, co uważać o powieściach tej autorki. 
Dodaj napis

A jakich autorów Wy macie w planach? 
A może powinnam dodać jakiegoś pisarza do mojej listy? 
Dajcie znać! 
Niech Book będzie z Wami, 
Matylda


Tylko tajemnica trzyma nas przy życiu. Tylko tajemnica.

Kto z Was lubi filmy przygodowe? Bohaterów takich jak Indiana Jones czy Robert Langdon, Pana Samochodzika? A może przepadacie za zagadkami, których rozwiązanie nie jest proste? Lubicie historię i jej smaczki? Jeśli jesteście chociaż trochę zainteresowani akcją, która ani na moment nie zwalnia, tylko wręcz z każdym rozdziałem przyspiesza, a na chociaż jedno z powyższych pytań odpowiedzieliście twierdząco, to nie pozostaje mi nic innego jak przedstawić Wam pewną ofertę... Stół króla Salomona powieść stworzona przez wykładowcę historii i sztuki średniowiecznej w Ośrodku Studiów Romańskich w Madrycie, Luisa Montero Manglano. Nie nazwałabym Stołu powieścią nieprzewidywalną, bo kilku wątków się spodziewałam, chyba za dużo czasu we wczesnej młodości poświęciłam właśnie przygodówkom i filmom o dzielnych poszukiwaczach skarbów... Jednak cała historyczna otoczka, cała tajemnica krążąca wokół Poszukiwaczy, wreszcie główny bohater, który związany jest z dziwnymi relacjami ze swoimi rodzicami... To czyni tę powieść wartą bliższego poznania. 

Głównym bohaterem jest Tirso Alfaro, doktorant historii sztuki, odbywa właśnie praktyki w muzeum w Canterbury, nie jest to zbyt ciekawe zajęcie, ale Hiszpan nie ma co narzekać, zawsze mogło być gorzej... Cóż, to gorzej się właśnie zdarzyło, Tirso jest bowiem świadkiem kradzieży bezcennej Pateny, którą zresztą miał zbadać w ramach swojej pracy doktorskiej... Po nieprzyjemnych wydarzeniach powraca do Madrytu, gdzie dostaje dość dziwną ofertę pracy, z braku laku dobre i to, więc Tirso postanawia wziąć udział w niezwykłym procesie rekrutacyjnym. Do czego będzie miał możliwość dołączyć? Co będzie robić? Czy sobie poradzi? Czym jest Stół króla Salomona i czy naprawdę, jak mówią legendy, posiada boską moc? Jesteście ciekawi opowieści młodego Hiszpana?  

Tirso Alfaro, czyli narrator, który na początku sprawił, że rzuciłam tę powieść w kąt. Cóż, dla mnie wstęp do tej historii był najgorszym elementem książki, ciągłe powtarzanie jednego zdania nie sprawiło, że zainteresowałam się bliżej Stołem, wręcz przeciwnie odepchnęło mnie. Później już wszystko się zmienia, dostajemy zwyczajną narrację pierwszoosobową bez zbędnych dodatków w postaci "Ale znam lepszą historię"... Co jednak mnie w dalszej części drażniło? Narrator, który zdradzał, co się wydarzy np.: Ponieśliśmy spektakularną porażkę... nie wiem, jak na Was, ale na mnie takie chwyty nie działają wcale, ba! mnie one denerwują, bo mniej więcej mogę sobie wyobrazić, co się zaraz wydarzy, wiem, czego się spodziewać. Nie był to częsty element, ale jak już się pojawił, to niestety doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Co dalej? Nieśmiertelny Tirso, który ma czasem więcej szczęścia niż rozumu. Szczerze mówiąc, w pewnych momentach przypominał mi bardziej Rambo niż poszukiwacza przygód, już nawet Indiana Jones jak był ranny, to mniej sprawnie działał. Na Tirso po prostu nie ma mocnych... a to sprawia, że powieść staje się po prostu mało realistyczna, bo bądź co bądź, niektóre obrażenia odniesione przez głównego bohatera powinny go na przynajmniej na jakiś czas uziemić... No, ale, cóż poradzić? To powieść przygodowa, która ma bawić, a rozrywki dostarczyła mi całe mnóstwo... 

Nie musicie uważać na fajerwerki, bo Stół króla Salomona jest ich pozbawiony, ale jeśli chcecie zabawić się w poszukiwacza skarbów, odkrywać tajemnicze miejsca i niezwykłe zabytki, to jest to powieść dla Was. Miłośnicy historycznych smaczków też znajdą tu coś dla siebie, bowiem nie wszystko, co Manglano skrył w swojej powieści to czysta fikcja... Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam sekrety przeszłości...

Stół króla Salomona Luis Montero Manglano
Cykl: Poszukiwacze (tom 1)
Wydawnictwo: Rebis
tytuł oryginału: La mesa del rey Salomón. Los buscadores
data wydania: 2 marca 2016
ISBN: 9788378187387 
liczba stron: 528
Niech Book będzie z Wami, 
Matylda 

Już od dawna zastanawiałam się nad tym, jak wyglądały pierwsze wydania słynnych książek, tworząc cykl Rok w literaturze starałam się zawsze wybierać grafiki, które te pierwsze wydania ukazywały, ale nie zawsze mogłam to zrobić i nie wszystkie powieści, które mnie ciekawiły przecież w Roku umieszczam. Przed Wami kolejny cykl na Leonie, czyli pierwsze wydania książek :D Swoją drogą dowiedziałam się przy okazji szukania ich, że kosztują zazwyczaj bagatela po kilka tysięcy a nawet kilkanaście tysięcy dolarów. 
Klikając na grafikę, powiększycie ją. 


Niech Book będzie z Wami, 
Matylda
źródła: opisy - wikipedia, 
ilustracje - google grafika
 (pierwsze hasła po wpisaniu danego tytułu + "first edition book") 

Elantris - miasto istot wręcz boskich, pięknych, nieśmiertelnych, dostarczających pozostałym mieszkańcom wszelkich dóbr, nie trudzącym się uprawą roli, nie myślącym o potrzebach dnia codziennego, żyjący w miejscu uchodzącym za architektoniczne cudo. Kiedyś ludzie, ale dzięki magicznej mocy Shaod stali się siewcami nadziei wśród maluczkich, jednak wszystko ma swój kres, a bogowie zmienili się w półmartwe istoty podobne do trędowatych. Odrzuceni Elantrianie zostali zamknięci wewnątrz coraz bardziej pogrążającego się w brudzie Elantris... Świat musiał poradzić sobie bez bogów, jednak Shaod nie przestało nawiedzać ludzi, jednak nie zmienia ich już w bogów, ale w ich zupełne przeciwieństwa... Książę Raoden, który ma zawrzeć małżeństwo z księżniczką Teod Serene doświadcza przemiany, uznany przez opinię publiczną za martwego, musi poradzić sobie w zupełnie nowej rzeczywistości, która nie jest łatwa i przyjemna. 

Przez większość wakacji męczyłam tę powieść... Czytałam ją partiami, bo nie mogłam się zmusić, by wreszcie przebrnąć przez całość. Pierwsze 150 stron nie należało może do złych lektur, ale z całą pewnością początek Elantris nie należał do wciągających. Zbyt dużo było poznawania świata, za mało akcji, zbyt dużo zbędnych opisów, za mało pokazania, co się wokół dzieje... Tego brakowało mi przez całą powieść.Sanderson wszystko rozwlekał...  Wyobrażenie sobie Opelonu, czyli miejsca, w którym dzieje się akcja, nie było do końca możliwe. Wiedziałam dokładnie jak wygląda Elantris, trochę poznałam Kae czyli miasto przycupnięte obok dawnego miasta bogów, ale nie wiedziałam jak wyglądają wspomniane w powieści Fjorden, Teod czy sam Arelon, autor coś tam napomykał, ale moim zdaniem niewystarczająco. Serene na początku była dla mnie bohaterką niezwykle strawną, jednak z czasem wyszło na jaw, że nie jest tak inteligentna za jaką chce być brana i chce przedstawić ją narrator. Jej intrygi nie były tak bystro pomyślane za jakie miały uchodzić. To były proste zagrania, których czytelnik mógł się spodziewać. Dalej mieliśmy Raodena, który wydawał się człowiekiem zupełnie pozbawionym wszelkiej skazy, jednak ten idealizm w nim w ogóle mi nie przeszkadzał, a wątki z księciem najbardziej do mnie trafiały. Cóż, Elantris nie było powieścią z bohaterami, którzy mieliby wielkie dylematy moralne i byliby szczególnie rozrzuceni emocjonalnie, oni byli albo czarni albo biali, jedynie jedną postać można by uznać za wielowarstwową, jednak się z nią nie polubiłam. 

Co do samej fabuły to miała w sobie ogromny potencjał, ale moim zdaniem Serene wszystko popsuła, jej postać zupełnie do mnie nie trafiła, a wątek miłosny był cóż... Niestrawny. Tutaj nie było wielkich rozstrzygnięć, wielkich zwrotów akcji, wielkich napięć, czasem Sanderson troszkę tam coś napiął, ale nie na tyle by mnie szczególnie wciągnąć. Może inaczej oceniłabym te powieść, jeśli wcześniej nie poznałabym żadnej innej twórczości Sandersona i chociaż jego debiut podejmował niezwykle ciekawy temat, to jednak nie było to coś niezwykle odkrywczego. Elantrianie odrobinę przypominali mi... zombie, nieśmiertelne, niemożliwe do zabicia, cierpiące i powoli przechodzące w stan zupełnego szaleństwa. I ten wątek chyba najbardziej ze wszystkich mnie zauroczył. 

Ogólny rozrachunek? Polecam na początek poznawania fantastyki, dla starych wyjadaczy może być tutaj wszystkiego za mało, za mało akcji, ciekawego świata, mocno zarysowanych postaci, zaskakującego zakończenia. Za to za dużo wydarzeń, które pojawiały się byle tylko napędzić odrobinę fabułę, by zaraz znowu ją zabić i przejść z nią do marazmu... Ale nie uważam czasu z Elantris za stracony!     

Niech  Book będzie z Wami, 
Matylda