Zdecydowałam się podzielić z Wami moimi ulubieńcami! Będą pochodzić aż ośmiu kategorii (na początku było ich jedenaście, ale plany się zmieniły), ciekawe czy ich znacie, czy raczej będzie to dla Was pierwsze spotkanie z danymi tytułami. Wiem, że nie do wszystkich elementów układanki tego postu pasuje przydomek "popkulturowy", więc proszę Was o przymknięcie na to oczu! (Nie pytajcie, dlaczego dałam kawałek kosmosu w grafice... Nie znam odpowiedzi, po prostu mi się spodobało.) Bez zbędnych ceregieli, zapraszam Was do zapoznania się z moimi faworytami.


Niektórzy nie potrafią określić swojej ulubionej książki, ja nie mam z tym problemu, o czym zresztą już chyba kiedyś pisałam, ale o ile mnie pamięć nie myli, nie wspominałam, dlaczego uwielbiam Kłamstwa Locke'a Lamory Scotta Lyncha. Warta akcja, niesamowity główny bohater i intrygi goniące intrygi — właśnie te elementy znajdziecie w mojej ulubionej powieści. A coś jeszcze? Nienachalne wątki fantastyczne, drugie dna, wspaniałe i plastyczne opisy. Scott Lynch jest mistrzem słowa, odkąd go odkryłam jestem zakochana w jego prozie. W jaki sposób rozpoczęła się moja przygoda z Cyklem o Niecnych Dżentelmenach? Znalazłam pierwszy tom w empiku, gdy jeszcze robiłam w nim zakupy, a było to naprawdę wiele lat temu, zaintrygował mnie opis książki, który obiecywał poznanie przestępczego światka stworzonego na potrzeby uniwersum Lyncha. Nie zawiodłam się na tym tytule, o czym może świadczyć fakt, że smakowałam słowa Kłamstw... około pięciu, może sześciu razy?
Kto rozpoznaje tych przystojniaków z filmu Quentina Tarantino? Znacie Pulp Fiction? W sumie mało kto ze znanych mi ludzi nie kojarzy produkcji z 1994 roku. Myślę, że niektórzy z Was mogą być zdziwieni, dlaczego nie umieściłam w tej kategorii Władcy Pierścieni... zachwycałam jednak na tą ekranizacją już wielokrotnie na blogu, myślę, że starczy tego dobrego. Co do samego Pulp Fiction to film nie może się znudzić, oglądałam go już kilkakrotnie, jest pełen smaczków, które wytrwały widz z pewnością wychwyci. Mnie w tej produkcji podobało się niemal wszystko. Uwielbiam niezwykły klimat, który zawsze towarzyszy dziełom Tarantino. Polecam Pulp Fiction, jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z tym tytułem zapoznać.

Code Geass: Lelouch of the Rebellion — anime powstało pod szyldem studio Sunrise, za reżyserię odpowiadał Gorō Taniguchie, a scenariusz stworzył Ichirō Ōkouchie. Ogólny zarys wyglądu postaci został zaprojektowany przez grupę Clamp.
Do rzeczy.
Kocham Leloucha. Jest to jedna z najlepszych postaci, jaka stanęła na mojej drodze. Chłopak to indywidualista, geniusz, buntownik... Myślę, że nie da się go jednoznacznie określić. Do samego anime byłam dość krytycznie nastawiona, występują w nich mechy, a ja nie jestem ich zagorzałą fanką, ale wraz z rozwojem akcji coraz bardziej je lubiłam, a wręcz czekałam na momenty, w których się pojawią. Lelouch uzyskał nadnaturalną moc Geass — pozwala mu ona wydać dowolny rozkaz ofierze, jeżeli jednak jego wykonanie jest dla niej niemożliwe, nie zrobi ona nic. Ograniczeniem zdolności chłopaka jest możliwość wydania rozkazu jedynie raz. Fabuła skupia się wokół rebelii, dzięki której protagonista anime chce stworzyć przyjazny świat dla młodszej siostry, ale w głównej mierze pragnie zemścić się na brytyjskim Imperatorze, Lelouch został bowiem po śmierci matki wypędzony ze swojego kraju, a jest 17-ty w kolejności sukcesji do tronu Brytanii. Alternatywna rzeczywistość — w niej istnieje Święte Imperium Brytyjskie miażdżące Japonię i czyniące z niej Sferę 11, w której rodowici Japończycy zmuszeni zostali do życia w ubóstwie, nie poddają się jednak i tworzą ruch oporu; niezwykła technologia, charyzmatyczny główny bohater, czego chcieć więcej?

Jeśli jesteście ciekawi twórczości Beksińskiego, odsyłam Was do tej strony, mam nadzieję, że i Wy zachwycie się chociaż odrobinę dorobkiem tego wielkiego twórcy.
Ta piosenka (klik w grafikę) towarzyszy mi już od lat, zawsze do niej wracam czy to w ciężkich chwilach, czy to takich, w których potrzebuję wytchnienia, muszę przyznać, że bardzo za nią przepadam, jak zresztą za większością utworów 65DaysOfStatic. Aren't We All Running pochodzi z płyty The Fall of Math, która została wydana w 2005 roku, więc utwór w tym roku obchodzi swoje dziesięciolecie. Sam album nie urzekł mnie na tyle, bym go nałogowo słuchała, ale pochodzący z tej płyty utwór Install a Beak in the Heart That Clucks Time in Arabic również zyskał moje uznanie.
Też jestem zaskoczona tym wyborem, ale ostatnio po prostu nie gram w gry inne niż MOBA. W Dotę zaczęłam pykać stosunkowo niedawno, bo rok temu, ale muszę przyznać, że ostro wkręciłam się w bronienie Ancienta i walkę z przeciwnikami. Dota 2 jest świetną rozrywką, chociaż czasem potrafi (czy raczej gracze z drużyny) doprowadzić do szału. Sądzę, że plejada postaci, dobra dynamika i całkiem niezła grafika są atutami gry, czasem wszystko zależy od szczęścia (możesz mieć w drużynie nooba, który będzie jedynie feedował), a czasem od skilla.

Wiem, że ostatnio mało książek na Leonie, ale nie martwcie się, po prostu wrzesień to dla mnie miesiąc przygotowań do roku akademickiego, ech, już zaczęłam się dokształcać z niektórych przedmiotów, mam nadzieję, że mi wybaczycie...
Niech Book będzie z Wami,
Niech Book będzie z Wami,