Absolutnie wszystko może wyjść z mody, nawet coś tak praktycznego jak wzgórze pełne nieboszczyków.
Kanały, wysepki, tysiące dusz koegzystujących na małej powierzchni. Camorra nie jest miłym miejscem, o, nie, jest niebezpieczna i zdradziecka. Nie ufaj małemu, wynędzniałemu chłopcu, który właśnie upada na chodnik, efektownie przy tym wymiotując, on wcale nie jest schorowany, biedny chłopaczek odwraca Twoją uwagę, by któreś z jego drobnych przyjaciół mogło ogołocić Cię z pieniędzy. Na domiar złego nie jesteś szlachetnie urodzony, drogi czytelniku, więc złodzieje mogą wtargnąć do Twojego domu w nocy i zwędzić, co cenniejsze elementy wystroju. Gdyby w Twych żyłach jednak płynęła arystokratyczna krew, wówczas może udałoby Ci się utrzymać majątek, ale uważaj, bo w każdej chwili Cierń Camorry może połasić się na Twą fortunę, a wówczas… Nie będę oszukiwać, masz marne szansę w pojedynku z nim, ba, możesz nawet się nie zorientować, że właśnie zostałeś ogołocony z fortuny.
Cierń Camorry to legendarny złodziej, o którym niemal wszyscy słyszeli, ale tak naprawdę nikt nic o nim nie wie. Jedni uważają, że pieniądze, które ukradnie bogatym, oddaje biednym, a inni nie wierzą w bajdurzenie o nim. Cierń jednak istnieje, ale nie jest dobrym wujkiem, który pochyla się nad losem maluczkim, Locke Lamora jest wredną bestią, która dzieli się łupami jedynie z członkami swojego gangu. To szczwany lis, który boi się co najwyżej gniewu boskiego Patrona, cała reszta to tylko płotki w jego kolejnej intrydze. Złodziej nie lubi pakować się w kłopoty, ma już dość swoich, ale dziwnym trafem zawsze coś musi pójść nie tak, a tym razem… Cóż, Locke stanął przed poważnym problemem, który może zadecydować nie tylko o jego życiu, ale także jego kompanów.

Książka Scotta Lyncha wciągnęła mnie od pierwszy stron. Język autora jest — w moim mniemaniu — na poziomie mistrzowskim, niezwykle barwne i plastyczne opisy, dialogi, które czyta się z zapartym tchem, efektowna fabuła, sprawiają, że Kłamstwa Locke’a Lamory są powieścią wartą bliższego poznania. W tej książce nie ma czasu na złapanie oddechu, sekret goni sekret, intryga dogania intrygę, bohaterowie giną, a Locke’a Lamora próbuje wywinąć się z tarapatów. Mamy momenty, w których akcja zwalnia, a narrator pokazuje nam kolejne elementy zagadki. Locke i jego kompani nie są zwykłymi rzezimieszkami, jakich pełno na ulicach Camorry, oni co roku organizują przewrotne skoki na pieniądze niczego nieświadomych szlachciców. Są aktorami, charakteryzatorami, potrafią w mgnieniu oka zmienić się z jednej postaci w drugą. Gang nie tylko łączą wspólne interesy, ale również przyjaźń i zaufanie, myślę, że bez tych aspektów Niecni Dżentelmeni nie mogliby działać. Bliźniaki Caldo i Galdo, Pędrak i wreszcie zabijaka Jean to współpracownicy Locke’a, którzy pomagają mu w realizacji jego szalonych planów. Całą piątkę cechuje lekkość bytu, miałam wrażenie, że nie potrafią być poważni, doceniałam ich humor i pewność siebie, bez tych cech książka stałaby się zdecydowanie uboższa. Myślę, że to właśnie ciągłe przekomarzania się sprawiły, że polubiłam z miejsca całą zgraję współpracowników Locke’a, a jego samego umieściłam w loży moich wyimaginowanych mężów.
Lata dokonują swoistej alchemicznej sztuczki, przekształcając ludzkie mamrotanie w szacowne wypowiedzi. Udziel rady, mając czterdziestkę, a będziesz zrzędą. Udziel jej w wieku lat siedemdziesięciu, a uznają cię za mędrca.
Nie sposób jest pisać o książce, którą czyta się raz do roku od 2007, myślałam, że będzie to o wiele łatwiejsze zadanie, ale bardzo się myliłam… Jeśli szukacie frajdy na miarę Ocean's Eleven to jest to pozycja dla Was, Scott Lynch stworzył po prostu świetną powieść łotrzykowatą. Nie lubicie fantastyki? Tutaj jest jej bardzo mało, pojawiają się co prawda alchemiczne kule czy więzimagowie, ale niewiele więcej. Kłamstwa Locke’a Lamory są dla tych, którzy nie lubią się nudzić. Szukacie udanego debiutu literackiego? Trafiliście pod dobry adres!
Autor: Scott Lynch
Ilość stron: 556
Wydawnictwo: Mag
Autor: Scott Lynch
Ilość stron: 556
Wydawnictwo: Mag
Niech Book będzie z Wami,
Matylda
źródło: tu,