Co to była za przygoda! Nie spodziewałam się, sięgając po książkę Bradleya, że jego powieść mnie zauroczy, że poczuję się znowu jak mała dziewczynka, która uwielbia snuć plany opanowania świata. Flawia może i nie miała takich aspiracji, ale traf chciał, że w ogrodzie jej domu tuż obok ogórków, znaleziono trupa, więc zapałała chęcią rozwikłania zagadki. Flawia mamiona dziecięcą ciekawością i chęcią udowodnienia wszem i wobec swojej wartości, rozpoczyna śledztwo, w którym wielokrotnie będzie korzystać z aktorskich predyspozycji i kłamstwa.
Szczerze mówiąc, bałam się tej książki, wiecie lub nie, ale ja i nastoletnie bohaterki zazwyczaj się nie lubimy, one strasznie mnie irytują, ale z Flawią było inaczej. Pewnie to zasługa tego, że dojrzałam w niej Wednesday Addams. Na korzyść książki przemówił klimat lat pięćdziesiątych, prowincjonalność i skrywający mnóstwo tajemnic angielski dworek. Historia domostwa de Luce'ów zbudziła niewątpliwe moją ciekawość. Autor świetnie osadził akcję i nadał jej niepowtarzalnego, czasami odrobinę mrocznego, ale oprawionego w dozę komizmu nastroju. Główną bohaterkę poznajemy, gdy jej starsze siostry zamykają ją w szafie, nie ma z nimi zbyt miłych relacji, Ofelia i Dafne traktują Flawię jak zbędny dodatek. Na domiar złego owdowiały ojciec, pułkownik o surowym obyciu, rzadko kiedy okazuje córkom ciepłe uczucia. Flawia jest często pozostawiona sama sobie, ale czy jej to przeszkadza? A gdzieżby! Młoda panna de Luce'a ma własne laboratorium chemiczne, w którym majstruje, kiedy tylko ma wolną chwilę i planuje słodkie zemsty na siostrach. Jej pasja niejednokrotnie przyda jej się w rozwiązywaniu zagadkowej śmierci.

Historia Flawii w moim mniemaniu bardziej skierowana do młodzieży niż dorosłych, nawet myślę, że i dzieci mogłyby się świetnie odnaleźć w opowieści młodej panny detektyw. Nie miałam co do niej wielkich oczekiwań, ale muszę powiedzieć, że świetnie się bawiłam. Styl Bradley'a nie jest namolny, nie czyni z dziewczynki alfy i omegi, Flawia popełnia błędy, w swym rozważaniach nie jest dalekosiężna, wady czynią ją dziewczynką z krwi i kości. Przejmowałam się jej losem, kibicowałam, by rozwiązała zagadkę szybciej niż policja, której nomen omen przeszkadzała w działaniach. Flawia to szczwana bestyjka. Chętnie poznam jej kolejne losy... By znowu poczuć się dzieckiem. Powieść Bradley'a nie jest kryminałem, który będzie mroził krew w żyłach barwnymi opisami zbrodni, nie po to został stworzony, Flawia de Luce: Zatrute ciasteczko, to historia czasem ciepła, czasem smutna, czasem zabawna, to historia dla tych, którzy akurat mają chęć na lekką lekturę z bohaterką do polubienia, z ciekawymi postaciami i prostą zagadką, która skrywa sporo tajemnic z przeszłości.
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Vesper
Autor: Alan Bradley
Niech Book będzie z Wami,
Matylda